koncepty rodem z seriali
wstrzykujesz w żyłę
― ― ―
ech
lepiej daj się sztachnąć raz jeszcze
słowołapie
zapomnijmy o wszystkim
![]() | You are viewing Log in Create a LiveJournal Account Learn more | Explore LJ: Life Entertainment Music Culture News & Politics Technology |
– Kiedy poruszasz się między ludźmi, słyszysz ich melodie. To towarzyszy im jak ich zapach.
– Żartujesz?
– No! Kiedy milczysz, słyszysz także swoją własną melodię.
Rok ďábla
Zaczęłam pod wpływem Ozpeteka, skończyłam uzależniona od Nohavicy.
Dedykuję Aurorze.
Za korektę dziękuję Vianne.
zawsze nigdy raz czy dwa wielokrotnie wdycha
zimna suka na sygnale przecina miasto
pod prąd
potrąca staruszki wygina tory tramwaje
spycha z ustalonych (załącznik nr pięć)
linii transsyberyjskich
miesza poprzecznie prążkowane pewniki
ciała
z kieliszkiem w dłoni
staje za plecami kieruje ruchem wstrzymuje
przepuszcza unosi powyżej ud mgliste
spojrzenia przechodniów
maluje usta dobranym kolorem słowa
albo milczy i czeka (obcasy papieros
lusterko) na odpowiednią chwilę
wie
prędzej czy później zgaśnie światło
pęknie lód skóry –
na (mojej) twarzy uśmiech
kobiety z obrazu
cień
całkiem dosłownie zbiera zęby z podłogi
śliskiej od mydlin —
czyjeś dłonie okrywają jej uda kawałkiem tynku
a może mgłą malowaną w gwiazdy i księżyce
jarzeniówki patrzą jej w oczy
zerwała się nić łącząca kawałki w całość
więc noga palec twarz a nie ciało
tak dobrze znajome posłuszne drgnieniom powiek
niewidocznego lalkarza
pełne muzyki
teraz tylko rytm bęben tłukący się w piersi
pałeczki rąk przyciśniętych do skroni i kleks
jak klucz basowy na poskręcanej reumatyzmem
pięciolinii ręcznika
nie patrzy w lustro bo wie że zobaczy
cień czarownicy na swoich wargach
uspokaja oddech i kropla po kropli wysysa ciszę
słoną od norwidowskich przemilczeń
albo od krwi
noc z 19 na 20 lipca 2008